9/01/2013

Wakacyjny Rachunek


Wakacje dobiegły końca, dni będą coraz krótsze i chłodniejsze. Dlatego warto przemyśleć co mogłabym kontynuować w jesiennie dni, tak by moje treningi nie straciły na jakości. Jak również co zdrowego i kolorowego mogłabym jeść w smutne deszczowe dni/wieczory;-)

Wakacyjny Rachunek:
przebiec 5km bez zatrzymywania się  (obecny czas:31min 17sek)
Tydzień Bez Mięsa (27/08- 02/09)
(dla osób o silnych nerwach, mocnych jak stal mięśniach, nie bojących się hardcorowego wyzwania)
Fat Burning  
(trening idealny dla mnie, który codziennie modyfikuję i dodaję obciążenie)
Bez Słodyczy na zawsze :-)
Ukończenie kursu językowego i zdobycie certyfikatu.


 Tak się prezentuje moja aktywność. Dużo spacerów (187km), bieganie (79km) i treningi w domu lub w parku.

Co zostawiam na jesień?
! Bieganie 
(dopieszczenie 5km, zejść poniżej 30minut i nie jest mi straszny deszcz:P)

(daję sobie miesiąc, nie wiem czy to nie za mało w moim przypadku:-) zobaczymy)


! Ograniczenie spożywanego mięsa
(urozmaicenie menu o nowe smaki i nowe produkty- kolorowe menu z dużą ilością warzyw)

! Fat Burning
Polecam Fat Burning x3 z obciążeniem- jest moc!! ;-)

! Bez Słodyczy Forever :-)

! Kolejny level kursu językowego.

Każde wyzwanie/cel, który sobie wyznaczyliśmy możemy zakończyć powodzeniem. Wszystko zależy od nas samych.
Bo tylko my kierujemy naszym życiem i to tylko my mamy na nie wpływ..bo chociaż mamy wokół siebie ludzi: tych małych i tych dużych to...

tylko ty zdecydujesz czy wstaniesz wcześniej by wykonać trening...

i tylko ty zdecydujesz czy zjesz wartościowy posiłek

to ty zdecydujesz czy wykonasz 10 przysiadów czy 100

jak również ty zdecydujesz ile kilometrów przebiegniesz.

Pamiętaj ograniczenia są tylko w twojej głowie i tylko ty możesz wszystko zmienić dlatego:
niech jesienny wiatr wieje w twoje żagle
niech jesienny deszcz zmywa z ciebie pot
niech jesienne wieczory będą pełne pysznego niskokalorycznego/ bezcukrowego ciasta z jabłkami i cynamonem
niech ulewne dni rozpoczną przygodę z treningiem w domu.

Niech jesień cie zainspiruje i sprawi, że na nowo odkryjesz siebie!

Nie zapominaj o sobie i Rozpieszczaj Się Zdrowo!! :D

Agnes

74 comments:

  1. akcji z mięsem w ogole nie rozumiem, albo ktoś nie je bo nie chce jeść tych biednych terroryzowanych zwierząt albo je, określenie semiweganka wymyślił chyba ktoś to nie jest zdecydowany co chcę :P

    nie chwal się już tak swoim zajebistym brzuchem szczupła panienko :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Można też ograniczać- nie ma tutaj wiele do rozumienia- to jest trochę głębszy przekaz;-) więc może kiedyś zajarzysz..;-)

      Delete
    2. no niestety nie każdy rozumie postanowienie "wszystko z umiarem", a przecież mięso w nadmiarze szkodzi (w sensie zakwasza organizm)

      Delete
    3. No tak ale sama pisałaś,ze zwierzęta są biedne i idąc do sklepu bedziesz patrzeć na mieso jak na istote żywa.wiec tu tego nie rozumiem...patrzymy na to jak na cos biednego i nam żal ale i tak jemy.mnie żal nie jest dlatego jem.

      Delete
    4. Wszystko w nadmiarze szkodzi:-) ostatnio zainteresowałam się tematem zakwaszenia organizmu. Bo tak naprawdę to co my nazywamy chorobą może być tak na prawdę manifestacją odłożonych toksyn i kwasów w ciele.

      Delete
    5. Dokładnie...idziemy do sklepu i patrzymy na mięso jak na istotę a nie jak produkt, dlatego szanujmy każdy kęs i ograniczajmy to. Nie pozwalamy na marnowanie się mięsa..bo wiemy ile musiało przecierpieć zanim trafiło do nas...
      Tzw. celebrowanie!
      Wiele osób tego nie rozumie...wyrzuca mięso- jak i wiele produktów spożywczych. Jesteśmy nieekonomiczni- dlatego powstał przemysł na taką skalę...bo chcemy więcej i więcej...ale nie jemy tego!
      Nie da się wyzbyć mięsa od tak- od teraz- to jest pewien etap, który trzeba przejść.

      Delete
    6. Dalej się nie rozumiemy...a mnie się nie chcę w sumie ciągnać dyskusji, ja jestem zbyt prosta, jem mięso i nie żal mi tych zwierząt, tym co żal niech nie jedzą...a nie,że mowia,że ograniczą, bo nie uratują w ten sposób tego biednego kuraka w zasadzie.
      Polacy nie wywalają ot tak mięsa, nie stać nas na to :P
      Amerykanie owszem, tam to jest na dużo większą skale.
      a co do zakwaszania się...nie tylko od mięsa można się zakwasić.

      no proszę...szanujcie mnie,że nie walę anonimami i pisze z własnego profilu i,że mam swoje zdanie, nie umiem słodzić tak jak sto osób pode mną.
      :)

      Delete
    7. Ale ty świetnie znasz kieszenie Polaków i Amerykanów wow !!
      Raczej się nie zrozumiemy!

      Delete
    8. Agnieszko, nasz ludzki przewód pokarmowy jest zbudowany w taki sposób, który nie jest stworzony do jedzenia mięsa. Mięśożercy mają krótki i prosty przewód pokarmowy (rura przez która wpada mięso prosto do żołądka). Ludzkie jelita są długie (ok 8m) i karbowane, w tych zakamarkach gromadzi sie mięso i gnije, generujac toksyny do naszego organizmu. te toksyny mogą powedrowac w różne miejsca w Twoim organiźmie. Rak jelita grubego jest skutkiem jedzenia mięsa, wiele chorób autoimmunologicznych jest spowodowanych przez jedzenie mięsa i produktów odzwierzecych (wiem z doświadczenia). Jeśli życie zwierząt jest Ci obojętne (choć polecam obejrzenie jakiegos uboju rytualnego, np: halal na wielbłądzie) to spróbuj dla zdrowia własnego lub twoich dzieci. Na moim blogu (jak pewnie wiesz) jest sporo informacji na ten temat...kwestie marnowania jedzenia też mnie interesują. Człowiek rocznie generuje ok 300kg smieci, z czego ok 170 to wyrzucane jedzenie...a później wielcy tego świata, Baraki Obamy i inni ubolewają, zę jest głód w Afryce, wyrzucanego jedzenia z supermarketów nie można oddać jako darowizne bo trzeba odprowadzić podatek od tego, wiec supermarkety lepiej wychodza na utylizacji. Gówna na tym swiecie jest wiele, czasami warto sie zattzymac, pomyśleć i wyciągnac wnioski.

      Delete
    9. Ja także w ostatnim czasie zainteresowałam się tematem zakwaszenia organizmu. Moja dieta od tego momentu stała się bogatsza w warzywa i owoce:)

      Delete
  2. Dobra motywacja! :* :* :* Napisz książkę! :D Masz silną wolę i bardzo dużo osiągnęłaś i nadal podwyższasz poprzeczkę :) well done!

    ReplyDelete
  3. świetnie napisane :) ja swoją przygodę ze zdrowym stylem życia rozpoczęłam w lipcu poprzedniego roku, myślałam, że będę "sezonowym sportowcem" i gdy nastanie jesień nie będzie mi się już chciało, jednak bardzo się myliłam, bo spodobało mi się na tyle, że nie wyobrażam sobie wrócić do poprzedniego stylu życia! teraz czuję się fantastycznie! niestraszna mi jesień i zima, trening musi być! zdrowe posiłki również! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. no i właśnie o to chodzi:-) aby aktywność fizyczna stała się rutyną dnia:-) jak jedzenie :P

      Delete
  4. Z Tobą to czuję że ta jesień będzie bardzo lajtowa:D Jak dobrze że jesteś dobra niewiasto:D :*

    Ilekroć czytam Twój wpis w moje życie wdziera się ogrom pozytywnej energii:)

    p.s. jaki kurs językowy robiłaś?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kurs ESOL level 2, ale jest dość łatwy...tzn jak się tutaj mieszka, a nauczycielka mówi tylko po angielsku język łatwiej jesteś się w stanie nauczyć:-) teraz level 3- ostatni. A później może coś jeszcze:-)

      Delete
  5. Ćwiczę Fat Burning i fakt jest rewelacyjny!!
    Widzę, że duża aktywność była w wakacje :-) tak trzymaj !!

    ReplyDelete
  6. o wow megaa rezultaty też muszę tak zrobić:) podziwiam cie motywujesz:)

    ReplyDelete
  7. jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego wakacyjnego rachunku!
    jesteś niesamowicie zdeterminowaną osobą, szczerze podziwiam!
    pozdrawiam!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja również jestem pod wrażeniem! Uwielbiam takich ludzi jak Ty!!

      Delete
  8. jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego wakacyjnego rachunku!
    jesteś niesamowicie zdeterminowaną osobą, szczerze podziwiam!
    pozdrawiam!!

    ReplyDelete
  9. Zaczęłam biegać w podobnym czasie jak Ty i zamierzam kontunuować ale z tym w Polsce może byc ciężko- bo jak śniegiem sypnie to mnie sie ruszać z domu nie chce.
    Pozdrawiam
    Marta

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj rozumiem to bardzo...sama będę musiała się motywować- ciekawe jak mi pójdzie:P

      Delete
    2. oj ja mieszkam w Szwecji, więc tutaj ze śniegiem jeszcze gorzej... nie ma wymówek! :)

      Delete
    3. W UK też mało śniegu- ostatnia zima prawie bezśnieżna...ale niska temperatura czasem odstrasza :-) ale wymówek nie ma :-P

      Delete
  10. gratulacje z osiągniętych sukcesów i zycze kolejnych ;-)

    ReplyDelete
  11. Agnes chcialam Ci tylko napisac, ze osoby, ktore mają mniej problemow w zyciu mogą cieszyc sie zyciem, natomiast te, ktore są pod ciaglą presją niestety u nich bywa roznie - raz są wzloty raz upadki, nie zawsze ma sie ochote wyjsc pobiegac lub potrenowac, czasami lepiej zajesc to batonikiem takie zycie - nie baw sie w drugą Chodakowską, któa tryska energią - zycie sklada sie z sukcesow i porazek, ja nigdy nie przeczytalam u Ciebie na blogu, ze Tobie cos nie wyszlo

    gdzie to prawdziwe zycie na Twoim blogu? brakuje mi tego tutaj ... naprawde wchodzac na Twoj blog mam wrazenie ze przegladam profil Chodakowskiej hasla typu: wyzwanie, inne wyzwanie, jedz to, nie jedz tego brakuje mi tylko zdjec Twoich z partnerem wtedy juz calkowicie Twoj blog przeistoczylby sie w Chodakowską

    nie pisze tego z zazdrosci, złego dnia, ironii itd.. po prostu wiesz, ze jestes dla mnie motywacją, ale na Twoim blogu juz dawno nie moge sie odnalezc, wchodze tu tylko, zeby zobaczyc kolejne zaskakujące haslo typu... gdzie są opisy z Twojego zycia? takie, podmiot osoby to Ty, a nie ktos kto czyta ten blog? kierujesz zdania zawsze do drugiej osoby, jakbys pisala poradnik

    fajne, ale blog, ktory mam motywowac to blog kobiety, ktora pokazuje swoje prawdziwe zycie

    ponadto juz dawno przestalam jarac sie wyzwaniami, ktore nie są podparte wiedzą trenerów

    ReplyDelete
    Replies

    1. To o czym piszę na blogu to jest to czym staram się kierować w życiu, jeśli masz ochotę napisać o zjedzeniu batonika z powodu depresji to żaden problem- wejdę przeczytam i jeśli mnie nie zainteresuje to nie skomentuje. No bo przecież nie będę ci pisała- nie pisz o batoniku bo ja nie chce tego czytać, a druga osoba ci napisze chce abyś napisała o jajku, a jeszcze inna że chce jednak depresyjne batoniki. Kogo posłuchasz? Najlepiej robić swoje i skupiać się na sobie.

      Cenię sobie twoją opinię, jak i wszystkich innych, którzy wchodzą na bloga i go czytają. To dla mnie ogromny zaszczyt, że wchodzicie tutaj i czytacie o moim życiu, które jest jak najbardziej realne dla mnie...
      o kolejnych wyzwaniach które stawiam sobie...tych fizycznych i emocjonalnych...i jak każdy mam gorsze dni i lepsze- ale skupiam się na pozytywach, taka jestem!

      Miłego dnia Mokah.


      Delete
    2. Mokah kochana,odpimpaj sie od Ewy. "wina drogi Brutusie,nie leży w gwiazdach,lecz w nasz samych"(Juliusz Cezar,chyba)

      Uwiesili się na mojej różowej endorfinie. :)

      Delete
    3. Tylko Ty Agnes pisals prawie u kazdej osoby, ktora jadla slodycze, ze lepiej zjesc owoce itd.. to Ty wlasnie ingerowalas w to co ktos mial zamienic zamiast slodyczy ...

      Delete
    4. Co Wam przeszkadza pozytywna strona na fc Ewki?co w tym złego,że kobieta jest zadowolona,szczęśliwa i bogata?Ja osobiście to lubię i nie chcę czytać smętów na jej stronie, wystarczy,że jest ich ponad miarę u mnie.Osoba,która mnie zmotywuje ma być właśnie taka jak Ewa, szczęsliwa,piękna, zadowolona i promująca wszystko co pozytywne, fajne, ma dawać wsparcie i rzucać wyzwanie, a nie pisać,że jest beznadziejnie.To jak z fryzjerem,jeśli ma beznadziejne włosy,to wychodzę.

      Pardon,ale znów ciśnienie mi skoczyło.

      Delete
    5. Brigitta ale nie oklamujmy sie ze ona ma podstawy do tego zeby trsykac energia w przeciwienstwie do osób, ktore są przytloczone nadmiarem problemow takim trudniej tylko o to mi chodzi

      Delete
    6. Wiesz..też lubię Ewkę za tą jej energię. Lubię takich ludzi:-) jak i ludzi z dystansem do siebie :*

      Delete
    7. Proszę Cię Mokah,czy Ewka mu ubrać worek pokutny,bo jest ładna,zgrabna i bogata? Nie zmuszaj mnie,bym Cię pocieszała i wypisywała optymistyczne i pozytywne rzeczy,bo to mnie mentalnie zabija hehe

      bardzo dobrze,że jest taka Ewa, że jest sławna, do cholery jasnej!!! Jeśli mój trener zamiast mnie motywować i sprawiać,że wierzę,że się uda,smęcił i narzekał, w dodatku był gruby,brzydki i biedny-raczej nie pozwoliłabym mu zbliżyć się do mnie.

      Kazdy ma problemy, zaręczam Ci,że Ewa też, Agnes też,po prostu różnimy się w podejściu do nich i w sposobie rozwiązywania.jeden bierze to optymizmem,inny smęci i narzeka-czyli ja, jeszcze inny obsmiewa je i siebie-znowu ja, a inny wpada w doła na całego-czasamija.Od tego się nie umiera, Ty wybierasz

      masz doła,czy co?

      Delete
    8. Brigitta ja naprawde nie chce byc odpowiedzialna za nieumiejetnosci interpretacji niektorych osob bo ja tylko porownalam Agnes blog do konta FB Ewy ze robi wyzwania itd... nic o Ewie nie wspomnialam potem kazalas mi sie odpimpowac od Ewy wiec tylko wpsomnialam ze ma powody do tryskania energia a czy ja uwazam to za zle? wez prosze przeanalizuj dobrze to co pisze, bo dopowiadasz sobie rozne rzeczy a to jest lekko irytujące ;)

      Delete
    9. napisałaś to takim tonem,że nie trudno się domyślić,że chciałaś mi wbić nóż w serce,ja ją kocham,nie wiedziałaś?!?!nie czytasz mojego bloga dokładnie?

      ty także sobie dopowiadasz różne rzeczy,więc jestem w odpowiednim towarzystwie,nie wiem o co w ogóle chodzi,wrzuć na luz :)

      Delete
    10. jade bez trzymanki juz dawno wrzucilam na luz ;)

      Delete
  12. Gratuluję dobrze wykorzystanych letnich miesięcy i życzę energii na nadchodzące jesienne miesiące :) Choć przy Twojej motywacji na pewno Ci się to uda:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. jak przychodzi zimno to mam ochotę usnąć w śnie zimowym:-) więc motywacja jest ogromna w ciepłe, letnie dni...te słowa na dole kieruję szczególnie do siebie...:D

      Delete
  13. niech jesień zmotywuje do przeniesienia treningów na siłownię/ klub fitness! :D w moim przypadku szpagat na razie w ogóle nie wchodzi w grę ale w przyszłości!!!! jak najbardziej. oczywiście zaczynam pomalutku już dzisiaj :D i Tobie życzę powodzenia! : )

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj szpagat:-) ciężka sprawa:D zawsze wiedziała, że to trudne wyzwanie i dalej jak twierdzę. Zobaczymy co z tego wyjdzie:P

      Delete
  14. Moja dietetyczka mówi,że należy jeść wszystko z umiarem i dla mnie sprawa jest prosta:albo nie jesz mięsa,albo jesz,nic pomiędzy. Mnie to jest obojętne, mogę nie jeść tygodniami i nie widzę żadnej różnicy,ale żeby rezygnować z miodu,jajek,mleka i ryb to już przesada. W sumie rośliny też cierpią,kiedy je zrywamy. Może brokuł także płacze, brutalnie zdarty z krzaka.

    Oczywiście dla bestialskiego uboju mówię stanowcze nie i nad tym trzeba pracować i oto walczyć.

    Ale nie chcę już słuchać o krzywdzie zwierząt.Tych zabijanych na jedzenie, tych w cyrku,tych porzucanych i głodzonych, tych zabijanych,bo właściciel ma z tego frajdę. Z każdej strony atakują nas takimi rzeczami,brutalnością i okrucieństwem i to mnie wkurza,mam dość.

    Kocham zwierzęta,kocham dzieci, ale za zabicie psa człowiek dostanie więcej lat niz za zabicie człowieka.

    Jutro będę Rockym,mam nadzieję,że bez psów i niedźwiedzi heh :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja widzę opcję pomiędzy- jest to opcja tymczasowa, zanim się zdecyduję czy potrafię, porzucenie mięsa jest trudne- trzeba mieć wiedzę, w jaki sposób do tego podejść.

      Ja dzisiaj byłam Rockym:-) wiatr wiał w mojej stronę, czy jest możliwe aby wiatr robił mi na złość i w jakąkolwiek stronę biegnę wiał mi po oczach? :]

      Delete
    2. Może Cię tylko sprawdzał?Czy jesteś dość silna i nie poddasz się czy odpuścisz?

      Dobra dziewczyna:)Bo nie odpuściłaś,tak?

      Delete
    3. No nie odpuściłam, ale przez to mniej przebiegłam eh eh;-) zmachałam się jakbym pod górkę ciągle miała:]

      Delete
    4. Grunt,że się nie dałaś,ale wiem jak boli to,że trzeba było trochę odpuścić,ech...

      Delete
    5. No pewnie, że trochę boli:P ale twierdzę, że każda porażka czegoś nas uczy:P mnie nauczyła aby biec z wiatrem;-)

      Delete
    6. tylko nie sikaj pod wiatr :)

      Delete
  15. Mądrze piszesz i doradzasz a ludzie jak to ludzie lubią pluć jadem,pozd.

    ReplyDelete
  16. Jesteś nie zastąpiona! dzięki za kolejną motywację!
    ja od jutra zaczynam trening z hula hop, wiesz coś może więcej na ten temat?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hula hop jest mi znane z dzieciństwa :-) ostatnio oglądałam filmiki na YT dziewczyn- jak one kręciły tym kółkiem!! Niesamowite!! Widziałam też skutki uboczne kręcenia w postaci ogromnych siniaków/krwiaków. I tylko tyle wiem:-) także mam nadzieję, że podzielisz się na blogu o swoich przygodach z hula hop?:-)

      Delete
    2. Na początku faktycznie miałam siniaki gdyż mam hula hop z wypustkami ale szybko ciało się przyzwyczaiło, jeśli będę widzieć jakieś efekty na pewno napisze o tym posta :) dopiero teraz zaczynam ćwiczyć regularnie:)

      Delete
  17. Twój brzuch mnie motywuje :) Wiesz co ja też walcze z 5 km poniżej 30 min ;)

    ReplyDelete
  18. tez mam zrobione kursy z ESOL'u, ale dla mnie te egzaminy byly smiesznie latwe i troche strata czasu, poniewaz niezbyt wiele wynioslam z lekcji, tylko papier na koncu, ktory rowniez niewiele w UK znaczy ;). Ale rewelacja, ze stawiasz sobie cele i do nich dazysz, tez chcialabym przebiec 5km ponizej 30min, a najlepiej okolo 25, ale na razie skupiam sie na zbiciu poziomu BF do 12% (dalam sobie na to 4 miesiace :D). Zainteresowalas mnie tematem zakwaszenia organizmu, musze pogooglowac na ten temat. Serdecznie pozdrawiam :)!

    ReplyDelete
  19. ech, tyle osiągnęłaś, podczas gdy ja nic nie zrobiłam, bo ledwo zaczynałam wypadało COŚ co psuło wszystkie plany ;) ale gratuluję

    ReplyDelete
  20. najbardziej podoba mi się niejedzenie mięsiwa :)

    ReplyDelete
  21. Bardzo fajne podsumowanie, i ładnie wyglądasz ;)

    ReplyDelete
  22. Ło, ale Ty masz brzuch! Mega widać mięśnie po bokach!

    ReplyDelete
  23. kochana świetnie wyglądasz!
    piękne podsumowanie miesiąca, a pokonany przez Ciebie dystans motywuje!

    ReplyDelete
  24. świetnie napisane! to wszystko nasze decyzje jak wygląda nasze życie i nasze odżywianie.
    również planuję bieganie jesienią, do pierwszego dnia zimy będę walczyć!
    aby osiągnąć tą "piątkę" proponuję popracować z playlistą aby motywowała caaałą drogę :)
    pozdrawiam!

    ReplyDelete
  25. nooo ale masz kontrolę nad sobą i wielka motywację ! super :) podziwiam za takie ilości treningów !

    powodzenia w planach na jesień :)

    ReplyDelete
  26. Pięknie to napisałaś. Uwielbiam czytać Twojego bloga, zawsze mnie motywujesz :*

    ReplyDelete
  27. Oj Aga - nie dajesz za wygraną. Chyba zazdroszczę satysfakcji i uczucia spełnienia :D

    Kilka pytań bez odpowiedzi, kilka pragnień i nadziei. Jak każdego obracającego się w sferze 'obsesja jedzenia'? A co ty sądzisz na ten temat? --> dzisiejsza-nadzieja.blogspot.com

    ReplyDelete
  28. Co u Ciebie? mam nadzieję,że wszystko w porządku,jesteś cała i zdrowa:)

    ReplyDelete
  29. Wow podziwiam Cie!
    Ja chyba spróbuję wyzwanie SUMO :)
    Bo to mi pomoże przy schudnięciu z ud, prawda?
    Oczywiście obserwuję!
    teen-life-fashion.blogspot.com

    ReplyDelete
  30. Bez słodyczy na zawsze? u mnei to nie wykonalne ! Zapraszam na ABS wyzwanie:)

    ReplyDelete
  31. Agnes nie widać nie słychać Cię...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wczoraj wróciłam z wyprawy:D miałam mega ograniczony dostęp do internetu, teraz ogarniam przestrzeń wokoło mnie i zabieram się do działania:P

      Delete

Dodaj do obserwowanych