12/01/2013

Wyzwań Moc

Grudzień!- Świąteczne szaleństwo, czy stawiam przed sobą "fit" wyzwania? Ależ oczywiście!

Oto co planuję i zapewne ty również ;-)

Świąteczne porządki
Standardowo, przez świętami jest więcej sprzątanie niż zwykle. Nagle otwieramy wszystkie szafy i zaczynamy sprzątać w każdym kącie. Ile kalorii można spalić w ciągu godziny?

Bieganie po sklepach:
w poszukiwaniu prezentów i zdrowych produktów na wigilijny stół. W tym roku Święta będą wyjątkowe, iż pierwszy raz z całą rodziną będziemy tworzyć "nowe', zdrowe wersje tradycyjnych, świątecznych potraw.

Skakanie po zaspach, ewentualnie przeskok nad kałużą w drodze po prezenty:
Do sklepu trzeba dojechać lub dojść, jak nie autem to na nogach. 

W wolnych chwilach:
Trening w domu z obciążeniem, siłownia, bieganie na bieżni lub w parku, ...i dużo rozciągania :-)

Miesiąc Grudzień dla każdej z nas jest miksem: biegania, szukania, gotowania, sprzątania i wielu innych wyzwań- ważne by w tym wszystkim znaleźć chwilę dla siebie- na relaks i odpoczynek.

...
W Londynie szaleństwo świąteczne się zaczęło. Centra handlowe przeżywają totalne oblężenie, Oxford Street zatłoczona, wszędzie pełno ludzi- dwa razy więcej niż zazwyczaj.
Zakupy zrobione :-)

45 comments:

  1. jesteś niezastąpiona bo miałam już wielkiego doła ze ostatnio tak się zaniedbałam - chodzi mi o aktywność fizyczną... a przecież sprzątam, biegam po schodach, robię zakupy, gotuję, tańczę

    ReplyDelete
    Replies
    1. Często o tym zapominamy, bo jest to nasza rutyna- a do sprzątanie,np. można dorzucić przysiady- jak po coś kucamy, połączyć trening i sprzątanie :P

      Delete
    2. tak tak! właśnie tak robię! haha mój mąż się ostatnio dziwnie na mnie patrzył :D zamiast się schylać po zabawki ja robię przysiady :D

      Delete
    3. Dokładnie tak samo robię. Dobrze jest zwracać na niektóre czynności większą uwagę i zastosowywać w niej technikę ćwiczeń. Dawniej jak sprzątałam bolał mnie kręgosłup dolna część (ze schylania się). Teraz bolą mnie mięśnie nóg- jak po treningu :-)

      Delete
    4. A ja za to jestem cała zgrzana po odkurzaniu całego mieszkanka. A ręce potem przyjemnie bolą po machaniu szczotą. :D

      Delete
  2. W Szwecji tak samo świąteczne szaleństwo trwa w najlepsze... nienawidzę takiego ścisku, ale zapewne nie ja jedna :)

    ReplyDelete
  3. Osz Ty szpagacistko! :P Udało Ci się, czy to wciąż prawie-szpagat?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Prawie szpagat- to nie szpagat :P liczę jednak na Cud i Magię Świąt :P

      Delete
  4. lubię grudzień, mimo,że zimno, ale grudzień jest wyjątkowy nie tylko ze względu na święta ale na narodziny naszej Gosi :)
    Faktycznie zapominamy,że nasze "kurowe" obowiązki to też ruch i spalanie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Grudzień jako jedyny lubię z tych jesienno-zimowych miesięcy. Dużo się w nim dzieje dobrego, kojarzy się ze świętami i prezentami :-) oczywiście jest dziki szał, chaos, liczenie wydatków, szukanie prezentów, planowanie itp... ale rekompensuje to wszystko 24/12- mój ulubiony dzień!

      Delete
    2. Mam tak samo- nie lubię zimna, ale grudzień uwielbiam :D
      Pozdrawiam
      Kasia

      Delete
  5. Rzeczywiście takie niepozorne rzeczy są również przydatne i często zapomina się jak mogą dobrze wpływać na ''rozruszanie'' :D

    p.s. Mam prawie identyczną kurtałkę jak ta Twoja czarna:D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja jej jeszcze nie mam :P czekam na Mikołaja...aż mi ją przyniesie ;-) no i ma kolor granatowy- czego nie widać na fotce.

      Delete
  6. Świąteczne szaleństwo rozpoczęte ;) W sumie,też nie pomyślałam ,że codzienne obowiązki jak np.sprzatanie mogę polączyć z treningiem .Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  7. zapomniałaś dodać, ze jeszcze wstawanie z oblodzonych chodników, po wcześniejszym upadku :D

    ReplyDelete
  8. Od razu mi lepiej po przeczytaniu twojego posta...Z rana już 400 kal mniej...Odkurzanie i mycie podłogi mam za sobą..Jeszcze mam zaplanowany długi spacer z psem :)

    ReplyDelete
  9. W sobotę to spaliłam chyba z 1000kcal- sprzątałam 3 godziny- wszystkei szafki, myłam podłogi itp...a wieczorem miałam wyrzuty, że nie ćwiczyłam :-) teraz widzę, że bezpodstawnie.

    ReplyDelete
  10. włosy Ci oklapły na ostatniej fotce,to pewnie przez ten szał zakupów :P

    Wiesz,ja nie liczę sprzątania jako ćwiczenia,muszę mieć program do odwalenia i go robię,nie rozdrabniam się,bo niby mam liczyć ilość przysiadów przy schylaniu się w trakcie odkurzania? To wydaje się mocno naciągane Agnes i coś tu nie gra. Kiedy wracasz do PL?Będziesz tutaj ćwiczyć naprawdę czy tak byle jak ?:P

    zazdroszczę brzucha,kiedy mój będzie taki,to będę chodziła w bikini całe lato wszędzie :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie chodzi o liczenie przysiadów trakcie odkurzania, ale przy okazji jak się schylasz na dół to nie, że wyginasz plecy obciążając kręgosłup, ale robisz przysiad- dzięki czemu odciążasz odcinek lędźwiowy kręgosłupa i pracują Ci nogi.

      Wracam za niedługo, w połowie grudnia i będę ćwiczyć naprawdę, czemu miałabym ćwiczyć byle jak? ;->

      Delete
    2. Bo możesz nie mieć czasu,przecież to święta, trzeba poodwiedzać rodzinę i znajomych :P

      więc zajmowanie się cały dzień małym dzieckiem mogę wliczyć w poczet fitnessu tudzież treningu siłowego, jak myślisz? :P

      Delete
    3. Zapewne 24-26/12 będzie odpoczynkiem :-) jedynie rozciąganie sobie pyknę. A co do dziecka- prawie roczne dziecko- to raczej trening siłowy :D

      Delete
    4. to gdzie są moje mięśnie, gdzie ten sześciopak na brzuchu ?:P

      szukam inspiracji,nowego fit planu, tyle tego jest,prawdziwy misz i masz.Ale to już pisałam,teraz spróbuję skalpel-wyzwanie,ale nie liczę na zbytnie efekty i to jest smutne :(

      Delete
    5. Nic się nie martw- się pojawi :-) Skoro już ćwiczysz i nie jesteś w tym temacie początkująca- spróbuj P90X- zobacz sobie transformację ludzi na YT- ten trening jest jednym z lepszych i mam zamiar do niego powrócić na czas pobytu w PL.

      Delete
    6. ja robiłam p90x ale nie dotrwałam do końca, znudził mnie.
      Moja sąsiadka zrobiła 60 dni. potem już miała czysty kryzys i nie dokończyła go, program ją zmęczył.
      do sześciopaka to trzeba mieć porządną michę.

      Delete
  11. Bardzo fajna idea bloga! Z chęcią zajrzę ponownie.

    www.zwyklastronazycia.blogspot.com

    ReplyDelete
  12. W tym roku oszalalam, bo prezenty juz kupilam. Mam prezent dla absolutnie kazdego z moich bliskich. No takich dalszych bliskich, bo bliskich bliskich mam sztuk kilka. Przez to, ze nie mieszkam w PL czuje sie zobowiazana prezentami wynagrodzic moja nieobecnosc przez caly rok, chetnie bym tez wykupila sie tymi prezentami z calych Swiat ;> wiem, okrutne.
    Ale tak, to dosc zabiegny okres, a "Christmas time" zainaugurowalam wczoraj na Christmas Market w Aachen, pierwszym w tym roku grzanym, bialym winem :) bylo pyszne.

    ReplyDelete
    Replies
    1. mmm :-) grzane winko nie piłam od 100 lat :-) wiesz.. czuję podobnie z tymi prezentami i wydałabym każdy pieniądz by zrekompensować nieobecność...życie :-)

      Delete
  13. Przede mną też świąteczne porządki :)

    ReplyDelete
  14. uwielbiam ten świąteczny wystrój w centrach handlowych :) aż się wychodzić z nich nie chce ;)

    ReplyDelete
  15. Ja jak pomyślę o kolejkach w sklepach to mi słabo;p;p

    ReplyDelete
  16. a wszystko po to, żeby w święta wyjść na zero przy ogromie jedzenia :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Równowaga w świecie musi zostać zachowana :D

      Delete
  17. zapomniałaś jeszcze dodać "odśnieżanie samochodu' - nienawidzę zimy :P
    ale za święta dałabym się pokroić - śmieszny paradoks :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. o tak...odśnieżanie to dopiero spalacz kalorii :P nie raz zdarzyło mi się, że w ciągu dnia z auta stopniał śnieg, po czym ta woda zamarzała- na to jeszcze sypnął biały "cudowny" śniezyk...ja wychodze z pracy po 11h i chcę odśnieżyć...a pod śniegiem- niespodzianka- lodowa warstwa....jeju jak ja nie lubie zimy...ale rozumiem Cie- za święta też bym się dała pokroić :P

      Delete
  18. mnie jeszcze troszkę prezentów zostało do kupienia, mam jednak nadzieję, że te tłumy w sklepach mnie nie staranują ;)

    ReplyDelete
  19. oj, zazdroszczę Ci tego Londynu - to tak jak mieszkanie w centrum świata, podczas gdy my z Polski błąkamy się gdzieś na peryferiach ;)
    A po zdjęciu ze szpagatem widać, że jesteś cudownie rozciągnięta

    ReplyDelete
  20. Agnes, Ty jesteś takim strasznie ciepłym człowiekiem! (: I to wrażenie mam za każdym razem, kiedy czytam Twoje posty. I dobrze (:
    Miłego dniaaa Kochana *: Sprzątaj, sprzątaj :D

    ReplyDelete
  21. super pozytywnie u Ciebie :) pozdrawiam
    co do szpagatu to intuicja mi mówi ze to niekoniecznie jest dla mnie dobre. jakoś przeraza mnie to.ze mogłabym sie tak rozkraczyć..w sensie ze cos by mi tam przeskoczyło, strzeliło itp..jakiś taki lęk odczuwam :)
    Ale Tobie życzę powodzenia !

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dlatego szpagat zajmuje mi tyle czasu, bo sama bym się bała tak rozkraczyć na samym początku :-) wszystko powoli i na spokojnie :-)

      Delete
  22. faktycznie, ciągle jesteśmy w ruchu, szczególnie teraz, kiedy wydaje nam się że nie mamy czasu na aktywność fizyczną, a jest wręcz przeciwnie - przecież bez przerwy coś robimy :)

    ReplyDelete
  23. Hello dear,
    nice blog and great post! If you want, we can follow each other. Let me know, follow me and I will follow you back! :)

    My blog is here http://lucieglam.blogspot.cz/

    ReplyDelete

Dodaj do obserwowanych